Zdrowe zamienniki – agar agar i mleko kokosowe

Zdrowe zamienniki – agar agar i mleko kokosowe

Wcale nie musimy rezygnować z ulubionych smaków. Wystarczy, że mądrze zastąpimy niezdrowe składniki, tymi które nam służą. Przekonaj się jak niewiele potrzeba, aby zyskać tak wiele. W tym artykule na przykładzie deseru biorę na warsztat naturalne zamienniki żelatyny – agar agar i zagęszczonego mleka krowiego – mleko kokosowe. Poza tym, że są pyszne, dostarczają minerały, mikroelementy, witaminy i działają znakomicie na nasze zdrowie.

Świat odzwierciedla to, co potrzebujesz zobaczyć, a nie to, co chcesz zobaczyć. (Ewa Foley)

TRADYCJA, A ZMIANY

W trakcie wprowadzania zmian w sposobie żywienia, możemy, a nawet mamy prawo, czuć się zagubieni. Nie jest to proste, ale moim celem jest Wam pomóc, bo sama kiedyś przez to przechodziłam. Musimy zdawać sobie sprawę, że to proces zrywania z wieloletnimi nawykami, a nawet z wielowiekowymi tradycjami. Możemy czuć się osamotnieni. Otoczenie może nas zniechęcać lub wykpiwać. Za każdy razem miejcie w oczach cel, do którego dążycie: lepsze zdrowie, smuklejsza sylwetka, lepsza cera, lepsze samopoczucie.

TRADYCJA, CO NA TO STYL ŻYCIA?

Dlaczego tradycyjne jedzenie nie jest dla nas dobre? Od czasów naszych przodków zmieniło się bardzo wiele. Styl życia, produkcji żywności, hodowli zwierząt, właściwie wszystko. Kuchnia naszych dziadków, którą odziedziczyliśmy była wypadkową wielu czynników, ale przede wszystkim położenia geograficznego, sezonowości i biedy. Tak, z biedy. Często mówi się, że jest to kuchnia niezdrowa, bo ciężka. Zapominamy jednak o tym, że jak na stole pojawiało się mięso, tłuszcze zwierzęce, to było to wyjątkowe święto. Królowały ziemniaki i kasze, nawet nie okraszone niczym. Dziś są tacy, którzy nie wyobrażają sobie dnia, a nawet dania bez mięsa. Nie bez powodu określa się dnę moczanową chorobą arystokratów. Brała się z nadmiernej konsumpcji mięsa, wyrobów z białej mąki oraz braku ruchu. Tak, tak, bo kiedyś jedzenie produktów z oczyszczonej mąki było przywilejem najbogatszych. Nieco się pozmieniało. Ludzie nie dojadali, szczególnie na przednówku, a przy tym ciężko pracowali.

PROBLEMY OD NADMIARU

Często słyszę narzekania ludzi, że mają ciężkie życie. Przywołuję wówczas w myślach moich pradziadków. Nie dość, że przeżyli dwie wojny światowe, to zorganizowanie takiego codziennego domowego życia, stanowiło prawdziwe wyzwanie. Przyniesienie wody ze studni, nagrzanie jej do mycia, do prania, do umycia naczyń. Nagrzanie domostw. Życie przy świecach i lampach naftowych. Ówczesny poziom medycyny. Umieralność przy porodach. Czemu nie doceniamy tego, co mamy? Łatwość konsumpcji codzienności i dostępność zbyt wielu produktów i usług powoduje, że nasze problemy są teraz gdzieś indziej. Zmorą naszych czasów jest nadmiar, także jedzenia. Jego niska cena, dostępność powodują, że jemy za dużo produktów, które nie koniecznie nam służą i żywią. Do tego rozpieszczamy się gotowymi daniami. Tym samym powierzamy nasze zdrowie producentom, ogarniętych chęcią jak największego zysku, w imię wygody. Nie zastanawiamy się nad konsekwencjami tych wyborów. Dopiero moment kryzysu, choroby, deficytu sił, wyczerpania fizycznego, psychicznego lub z bezsenności, zmuszają nas do zrewidowania naszych zachowań.

METODA MAŁYCH KROKÓW – ZAMIENNIKI

Warto działać wcześniej i zacząć wprowadzać zmiany stopniowo. Jak? Najłatwiej chyba rozebrać swoje ulubione potrawy na czynniki pierwsze. Przed Wielkanocą padło pytanie co zrobić, aby babka wielkanocna była podobna do tej tradycyjnej, a jednak była zdrowsza. To mnie oświeciło i poddało pomysł cyklu o zamiennikach. Bardzo dziękuję za inspirację! W zasadzie kieruję się tym często. Wpada mi w ręce fajny przepis, ale zawiera produkty, których od dawna nasza kuchnia nie widziała np. mąki pszennej, olejów rafinowanych, bułki tartej, tanich białych makaronów, mleka krowiego sklepowego i całej masy półproduktów, o reszcie już nawet zapomniałam.

Dziś przy okazji imienin Magdaleny postanowiłam wypróbować nowy przepis na niezwykle prosty i fajny deser, który można modyfikować na nieskończoną ilość zestawień smakowych i kolorystycznych. Jest idealny na czas upałów, bo podajemy go schłodzony. Robię go w formie tortu lub w pucharkach, w towarzystwie bitej śmietany, kolorowych musów i świeżych owoców. Tradycyjny przepis składa się z niesłodzonego mleka zagęszczonego oraz galaretek różnego smaku i kolorów. Składniki te zamieniam przede wszystkim, aby nie szkodzić sobie chemią. Jak się bowiem okazuje nawet te naturalnie występujące zagęstniki, barwniki, antyutleniacze syntetyzowane są w sposób chemiczny i bardzo często mogą być zanieczyszczone. Producenci żywności wybierają te najtańsze i najbardziej dostępne. I nie mamy się co łudzić, że wybierają to, co będzie dla konsumentów zdrowsze. Jeśli dodam jeszcze, że większość jest produkowana w Chinach, to we mojej głowie zapala się gigantyczne czerwone światło.

AGAR AGAR – ZAMIENNIK ŻELATYNY

Żelatyna jest tak powszechnie dodawana do wszystkiego, że łatwiej chyba wymienić produkty, w których jej nie ma. Obok cukru, a mam na myśli ponad 30 substancji, które ukrywane są pod innymi nazwami dla zmylenia nas konsumentów, jest najtańszym wypełniaczem, który powoduje, że np. jogurty, soki, dżemy, wędliny mają miłą konsystencję i smak. Nie dajmy się zwieść. Żelatyna jest zwykłym odpadem poprzemysłowym. Używa się do jej produkcji wszystkiego, czego już nie da się sprzedać. Odpady (skóry, kopyta, sierść, kości i wolę nie myśleć co jeszcze) traktowane są wysoką temperaturą, wytrawiane w ługu i kwasie solnym. Są tacy, którzy moim zdaniem, za bardzo przeceniają walory odżywcze żelatyny. Na mój chłopski rozum: czy może być coś zdrowego w tak przerobionym produkcie pochodzącym z uboju nieszczęsnych zwierząt? Mnie już sam zapach odstręcza i uruchamia film z całym okrutnym procesem powstawania. W galaretkach i deserach przykrywa się smrodek całą feerią syntetycznych aromatów i barwników sztucznych. Dlatego jak ognia unikam tradycyjnych galaretek i wszystkiego co zawiera żelatynę.

Zdecydowanie wolę te na agarze. Choć i te gotowe zawierają cukier i kwasek cytrynowy, który też naturalny i obojętny dla naszego zdrowia nie jest. Jak mamy dość owoców najlepiej jest zrobić sok lub mus, który najlepiej przetrzeć przez grube sito. Agar agar można kupić w formie proszku lub pasków. Nie ma koloru, zapachu i smaku. Jest pochodzenia roślinnego. Tężeje w temperaturze pokojowej i znacznie szybciej niż żelatyna. Znakomicie syci, a przy tym ma mało kalorii, oczyszcza organizm z metali ciężkich i toksyn, z nadmiaru złego cholesterolu, aktywuje układ odpornościowy, działa przeciwbakteryjnie. Agar jest bogaty w witaminy A, C, D, K oraz minerały: wapń, żelazo, fosfor, magnez i mikroelementy: jod, krzem, magnez, miedź, selen. Odkwasza dzięki czemu wzmacnia kości, włosy i paznokcie. Pod każdym względem jest to dużo lepszy wybór niż żelatyna. Spokojnie można nim zagęszczać również domowe dżemy i konfitury, co czynię od lat.

MLEKO KOKOSOWE – ZAMIENNIK ZAGĘSZCZONEGO MLEKA

Wydawać by się mogło, że mleko to mleko. Od dawna, czyli około 20 lat uważam, że prawdziwe mleko jest tylko prosto od krowy. Zostawione w ciepłym miejscu, natychmiast kiśnie. To oferowane w sklepach to mleko-podobny produkt przemysłowy. Mleko zagęszczone w składzie zawiera stabilizatory: fosforan disodowy E339, który jest toksyczny i rakotwórczy oraz E331 cytrynian trisodowy niegroźny. Od dawna trwa dysputa o szkodliwości współczesnych wyrobów mlecznych na nasze jelita, są one bowiem pozbawione tego co w mleku najcenniejsze – dobrej flory bakteryjnej i witamin. Ich regularne jedzenie może negatywnie wpływać na układ pokarmowy, działanie tarczycy, układ kostny.

Kupując mleko kokosowe w puszcze musimy sprawdzić skład. Najlepiej gdyby poza ekstraktem kokosa i wodą, nie zawierało dodatkowych emulgatorów i zagęstników, bo oznacza to, że mamy mniejszą zawartość kokosa w kokosie, a producent wypełnia sztucznie masę zwiększając jej wagę i objętość. Mleko kokosowe jest uzyskiwane poprzez ręczne lub mechaniczne rozdrabnianie miąższu owoców. Podobnie jak olej kokosowy ma właściwości anybakteryjne, antywirusowe np. przy opryszczce, grypie a nawet HIV oraz przeciwzapalne np. w chorobie stawów, owrzodzeń błon śluzowych przewodu pokarmowego. Pomimo dużej zawartości tłuszczu, mleko wpływa na obniżenie złego cholesterolu oraz masy ciała. A przy tym dobrze syci i jest znakomitym źródłem składników mineralnych: manganu, miedzi, fosforu, magnezu, żelaza i selenu. Zawiera niewielkie ilości witaminy C, niacyny, kwasu foliowego i innych witamin z grupy B. Bilans ten jest dużo bardziej korzystny dla naszego zdrowia niż niepewny skład i zawartość puszki zagęszczonego mleka.

Bazę deseru poza ptasim mleczkiem stanowić mogą owoce najlepiej sezonowe: truskawki, morele, brzoskwinie, czereśnie, ananas, jagody, maliny. Jako, że truskawki są jeszcze zdecydowanie za drogie postanowiłam zrobić galaretkę ze świeżo wyciśniętego soku z buraków. Źle trafiłam i z tym, bo sezon na nowe warzywa okopowe jeszcze się nie zaczął. Zmuszona kupiłam całe naręcze botwiny z największymi bulwami. Potrzeba matką wynalazków 🙂 Z liści zrobię zieloną sałatę oraz usmażę z ich dodatkiem omleta.

SKŁAD CIASTA NA GALARETCE Z AGARU I MLEKA KOKOSOWEGO

Szklanka soku z około 0,5 kg buraków

1 puszka mleka kokosowego

23 banany

Świeże truskawki (ile tortownica pomieści)

Sok z jednej cytryny

3–6 łyżki naturalnego cukru waniliowego lub innego (opcjonalnie)

Paczka agar agar (10g)

56 łyżek płatków jaglanych, gryczanych lub owsianych

Paczka agaru 10 g, który stosuję wystarcza na zagęszczenie litra płynów. Musimy zatem pamiętać, że jeśli zamierzamy powiększyć ich ilość, musimy go dodać odpowiednio więcej, by tort utrzymał się w ryzach po wyjęciu z tortownicy. Najlepiej rozpocząć eksperymentowanie z agarem w poszukiwaniu ulubionych smaków i konsystencji od deserków w szklanych pucharkach, bez narażania się na stres. Rozpuszczamy proszek w niewielkiej ilości wody 2-3 łyżki. Dolewamy sok z buraków i dodajemy soku z połówki cytryny naturalny antyutleniacz , aby nie zmienił się kolor. Doprowadzamy do wrzenia. Cały czas mieszamy, najlepiej trzepaczką do ubijania piany. Następnie dodajemy mleko kokosowe i ponownie mieszamy do uzyskania jednolitego płynu. Sprawdzamy smak. Możemy dosłodzić cukrem waniliowym, ale błagam nie kupnym, bo to wanilina. Miodem, syropem z agawy, ksylitolem lub czym lubimy. Odstawiamy do ostudzenia. Musimy pamiętać, że agar szybciej tężeje niż żelatyna i to w temperaturze pokojowej. W tym czasie kroimy banany na plastry. Na patelni prażymy płatki. Po ich ostudzeniu obtaczamy w nich plastry bananów i wykładamy nimi dno tortownicy. To zamiennik biszkoptów 🙂 Wsypujemy do niej truskawki w ilości jaka nam pasuje i zalewamy płynnym ptasim mleczkiem. Gdyby się przytrafiło, że masa stężeje wcześniej, możemy ponownie całość podgrzać, cały czas mieszając do całkowitego rozpuszczenia. Z własnego bolesnego doświadczenia wiem, że tortownicę, najlepiej wcześniej poddać testowi szczelności, niż skazać się na mycie całej lodówki. Oraz zbieranie galaretki ze wszystkich półek. Wstawiamy deser do lodówki. Ciasto lub deser możemy udekorować bitą śmietaną i owocami we wszystkich kolorach tęczy.

Do galaretki możemy użyć szklankę soku z truskawek zamiast tego z buraków. Wzmocnimy aromat, jeśli dodamy do niej mus z ok. 0.5 truskawek. Dosłodzić możemy 2-3 bananami i wszystko przetrzeć przez sito. Jak dodamy więcej mleka kokosowego, uzyskamy delikatniejszy smak i bardziej puszystą konsystencję. Kosztem koloru oczywiście, który nie będzie już tak spektakularny. Zawsze możemy dodać odrobinę soku z buraka. Nim przelejemy całość do tortownicy sprawdźmy czy ilość agaru, którą daliśmy jest wystarczająca. Robimy to odlewając do szklanki niewielką ilość masy i odstawiamy do lodówki. Po 15 minutach sprawdzamy. Nie myślcie, że zawsze wszystko mi wychodzi. Zaliczam różne kulinarne wtopy. Jeśli nie mamy już w domu agaru, a deser nie ma stałej konsystencji fajnym awaryjnym pomysłem jest zrobienie deseru w szklanych pucharkach. Możemy wówczas poszaleć i zrobić wiele kolorowych warstw, mieszając ze sobą owoce w kawałkach lub musy.

Bez względu na końcowy efekt, nawet jeśli uznacie go za swoją porażkę, a tak na pewno nie będzie!!! Rozminiecie się z wyobrażeniem i pomysłem, to pamiętajcie, że to co robicie jest czymś wyjątkowym. Darujecie sobie, swoim bliskim i przyjaciołom na talerzu dobre intencje, czyste myśli i całe serce. I to bez chemii 🙂 To sztuka w czystej formie!

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *