Przepis na prawdziwy ocet z kwiatów czarnego bzu

Przepis na prawdziwy ocet z kwiatów czarnego bzu

Ocet z kwiatów czarnego bzu to kulinarne i zdrowotne mistrzostwo świata. To połączenie esencji zdrowia z aromatem lata, którym możemy cieszyć się przez cały rok. Z octu z kwiatów czarnego bzu zrobimy wyjątkowy sos winegret, który zaskoczy smakoszy. 

Uwaga jest cenną wartością. Gdy ją zainwestujesz, uzyskasz zwrot. (Anodea Judith)

Fajnie dać się zarazić jakąś ideą. Już ponad dwa lata temu Grażyna Dobroń – najbardziej pozytywny głos w polskim eterze, propagatorka zdrowego stylu życia – zaraziła mnie ideą octu z kwiatów dzikiego bzu. Jest praktycznie nieosiągalny!!! Znalazłam go w jednym sklepie w internecie i był strasznie drogi. Nie było rady, aby przekonać się o jego walorach smakowych, zmuszona zostałam do wykonania go samodzielnie. Tak zaczęło się bzowe szaleństwo.

ZBÓR KWIATÓW CZARNEGO BZU

Zbieramy baldachy rozwiniętych kwiatów, najlepiej w słoneczny dzień, który nie był poprzedzony deszczem. Najlepiej zabrać ze sobą kosz wiklinowy lub inne przewiewne naczynie. Czarny bez jest rośliną rosnącą dziko i zdecydowanie niedocenioną, a przez wielu uważana za chwast. Jeśli wyostrzymy uważność znajdziemy go w dużej ilości miejsc. Jego białe baldachy kwiatów zawołają z daleka. Najlepiej szukać go w pewnej odległości od pól uprawnych, które pryskane są systematycznie różnymi toksycznymi dla naszego zdrowia substancjami. W moim przypadku poszukiwanie go na dzikich stanowiskach, stało się metodą na spędzanie wolnego czasu, w tym urlopu nad polskim morzem. Emocje i atmosfera, które towarzyszą ceremoniałowi, są nie do zastąpienia. Szukanie, zbieranie, myśli i intencje, które temu towarzyszą wracają do nas za każdym razem przy otwarciu butelki. Zapach kwiatów nie przypomina w niczym mdlącego i ostrego zapachu innych części tej rośliny, więc nie należy się uprzedzać z góry, że nie lubimy też aromatu kwiatów. Osobiście też nie przepadałam za nim, nim nie zaczęłam zbierać kwiatów. Jest absolutnie wyjątkowy i przechowuję go skrupulatnie w pamięci, aby móc cieszyć nim zmysły wiosną…Zostanie on oddany z nawiązką właśnie w occie, którym możemy skropić każdą surówkę lub sałatkę w największą jesienno-zimową sromotę.

Zbieranie ziół i wszelkich owoców ziemi, otwiera nas na wdzięczność wobec natury czy jak wolimy stwórcy. Jeśli macie tylko okazję rozglądajcie się wokół siebie, a zobaczycie świat ubogaconym na tyle sposobów, że trudno je zliczyć i ogarnąć rozumem. To zmienia tok naszych myśli i oddala nas od cywilizacyjnych trosk, porządkuje i uspokaja. To bardzo wzbogaca i ma coś pierwotnego w sobie… Kocham pielęgnować w sobie dzikuskę…

Słój z przygotowanym bzem
PRZEPIS NA PRAWDZIWY OCET Z KWIATÓW CZARNEGO BZU

10-15 baldachów kwiatów bzu czarnego

1 l wody przegotowanej lub jeszcze lepiej strukturalnej

1/2 szklanki cukru trzcinowego lub zwykłego

W internecie dominuje przepis, w którym zalewamy kwiatostan czarnego bzu gotowym octem jabłkowym. Zrobiliśmy test smakowy i muszę przyznać, że przepis ten jest mizerną namiastką tego octu, który kiszony był od zera wyłącznie na kwiatach.

Zebrane kwiaty wykładamy na biały papier lub płótno, aby wyprosić jego mieszkańców, których nie chcemy mieć w zalewie. Odcinamy kwiaty od zielonych łodyg i przekładamy do wyparzonego słoja. Ja dawałam dość dużo kwiatów, aby uzyskać bardziej intensywny smak i aromat. Jak was poniesie zbieranie, nie żałujcie sobie i wrzucajcie do słoja, tyle ile się zmieści.One i tak zmniejszą dość szybko swoją objętość. Przy okazji pamietajmy, aby zostawić na krzewie kwiaty, aby roślina wydała owoce, po które wrócimy jesienią. Przy każdym zbiorze pamiętajmy też o potrzebach naszych braci mniejszych: owadów i ptaków oraz samej rośliny.

W przegotowanej lub strukturalnej wodzie rozpuszczamy cukier. i zalewamy przygotowane kwiaty. Muszą być całkowicie zanurzone w płynie i nie mogą wystawać ponad jego powierzchnię, bo łatwo wówczas o pleśń. Słój nakrywamy gazą, aby do octu nie dostały się owocówki, które go nam zapaskudzą. Odstawiamy go w ciepłe, ciemne miejsce i czekamy i czekamy i czekamy około 4-5 tygodni. Koniec fermentacji octowej poznamy po tym, że przestaną wydostawać się pęcherzyki powietrza i zniknie z powierzchni pianka. Ocet ma mieć lekko słodkawo-kwaśny smak. Jak uznamy go za gotowy, przelewamy płyn przez grube sito lub gazę. Rozlewamy do mniejszych butelek, najlepiej tych z ciemnego szkła i przechowujemy w ciemnym i chłodnym miejscu np. w piwnicy.

Ocet wykorzystamy do sosu winegret o wyjątkowych walorach smakowych do sałat i surówek. Możemy dodać do potraw, aby je zakwasić. Wypita mikstura z 1 łyżki octu rozpuszczonej w szklance wody na pół godziny przed każdym posiłkiem, poprawi trawienie i zakwaszenie żołądka, tym samym pozytywnie wpłynie na lepsze trawienie i odkwaszenie organizmu. Ocet możemy wykorzystać do płukanek włosów, aby nadać im piękny połysk. W tym celu dodajemy do litra ciepłej wody  – 2-3 łyżki i przelewamy uprzednio umyte i wypłukane włosy. Octem co jakiś czas rozpuszczam również osad nazębny, nabierając łyk octu i płucząc przez około 1 minutę usta. Możemy też zamoczyć w occie szczoteczkę do zębów i czyścić nią okolice dziąseł.

Jeśli zebraliśmy za dużo kwiatów, zawsze możemy resztę wysuszyć i dodawać do mieszanek ziołowych herbat, dekoracji deserów i dań lub do wykonania syropu z kwiatów bzu czarnego, który z radością będą pić nasi milusińscy i nawet się nie zorientują, że przy okazji to coś bardzo zdrowego 😉 profilaktycznie, w stanach obniżonej odporności, infekcji lub kaszlu.

 

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *