W oczekiwaniu na urzeczywistnienie... głową muru nie przebijesz...

W oczekiwaniu na urzeczywistnienie... głową muru nie przebijesz...

Głowa muru nie przebijesz… A może lepiej poczekać, aż sam się rozpuści? O tym, jak wciąż popełniamy ten sam błąd na drodze rozwoju duchowego.

Jesteśmy tym, co o sobie myślimy. Wszystko, czym jesteśmy wynika z naszych myśli.
Naszymi myślami tworzymy świat. (Budda)

W OCZEKIWANIU

Zauważyłam pewną prawidłowość wśród niektórych klientów.

Otóż po pierwszej fali euforii, radości, uniesienia jakie towarzyszą im po sesji, po jakimś czasie przychodzi kolejna – może ta dziewiąta – niosąca zwątpienie, smutek, gorycz, niewiarę w to wszystko, co miało miejsce. Spadkowi wibracji towarzyszy dzielenie włosa na czworo, zadawanie pytań: dlaczego nic się nie zmieniło, dlaczego dalej nie widać zmian w ciele fizycznym, dlaczego stoję w miejscu, dlaczego, dlaczego, dlaczego…

W OCZEKIWANIU – CIĄGŁE DLACZEGO

Bez względu na to jak sesja jest intensywna. Jak szeroko udało się otworzyć drzwi przeszłości i przewietrzyć oraz wpuścić nową energię. Ile informacji przekodować, reszta zawsze zależy od klienta i tego wszystkiego co ma do przepracowania lub zrozumienia w sobie. Sesja daje możliwość pełnego wglądu w to, co w kliencie najmocniej żyje, najbardziej wstrzymuje jego potencjał, co w tym momencie jest w stanie przyjąć. Dostaje to na złotej tacy, ze wskazówkami i kluczami. Ale to potem na nim spoczywa odpowiedzialność, co z tym pocznie.

W OCZEKIWANIU – CO WAŻNIEJSZE CEL CZY PROCES

Będąc zbyt mocno skupionym na celu, nie zauważa się procesu, który zachodzi każdej chwili.

Będąc skupionym na ściśle określonych oczekiwaniach, nie zauważa się szans i drzwi, które w międzyczasie otwierają się.

Nie zauważa się tego, co już zostało zrobione, a wyziera ciągły brak pełnego urzeczywistnienia tego marzenia, tego pragnienia. Warto wiedzieć, że wychodząc z wibracji braku, poczucia niespełnienia wstrzymujemy cały proces, a w niektórych przypadkach, możemy go wręcz zatrzymać.

Znowu wskoczymy w stare, betonowe buty i zaczniemy przyciągając to, co kiedyś. Jeśli dalej powtarzane będą mantry: jestem chora/ y, dalej nie mogę zajść w ciążę, dalej nie mogę się porozumieć, ciągle jestem zablokowana/ ny, to one działają jak lep i znowu przyciągają, to z czym próbujemy się rozstać. Trzeba dać sobie przestrzeń, aby w określonym czasie pragnienie urzeczywistnić. Trzeba pracować nad swoim rozumieniem rzeczy. A przede wszystkim być wdzięcznym za to, co już udało się osiągnąć. Ufać w to, że nie koniecznie ten wymarzony wariant wydarzeń, którego jesteśmy tak uczepieni jest akurat, tym jedynym i dla nas najlepszym.

ZAGADKA CUD, WIELKA NIEWIADOMA

Każde urzeczywistnienie jest dla mnie cudem, ogromną zagadką i niewidomą. To fascynujący proces. Bardzo prosty, ale równocześnie tak złożony, jak skomplikowana jest istota ludzka. W momencie zakończenia sesji wiem, co i jak zostało zmienione energetycznie, widzę to, czuję, wiem.

Dalsze zamanifestowanie się w rzeczywistości jest rozwinięciem, które żyje własnym życiem. Co np. musiało się stać, aby w przypadku pracy energetycznej nad płodem w łonie matki, dwa tygodnie było za mało, ale już trzy stanowiły punkt zero, kiedy: wady genetyczne, niewykształcona trójdzielna przystawka, przyśpieszony puls oraz przepuklina pępkowa zupełnie zniknęły. Można jedynie stać w zachwycie i dziękować za cud.
Wiara jest podstawą wszystkiego. Jeśli przychodzi ktoś i mówi, ja w to nie wierzę. Mnie nikt nie może pomóc. To tak w istocie jest.

Mówiąc coś takiego wyrażamy naszą wolną wolę, której nikt i nic nie jest w stanie zmienić. To życzenie, które zostanie spełnione i jest prawdą fizyczną. Z takimi klientami nie pracuję, bo jak powiada mój mentor Bolesław Zarębski: Każda choroba jest uleczalna, ale nie każdy człowiek.
Na początku było słowo, rodzaj koncepcji, po niej przychodzi to, o co prosimy, w co wierzymy, co przyciągamy. Czas jest sprawą bardzo względną. U niektórych zmiana jest natychmiastowa, inni muszą czekać dłużej. Ten konkretny moment jest najlepszy. Jest wybrany przez duszę. Jak jesteśmy gotowi, rozumiemy prawa wszechświata i mechanizm jego zaistnienia to przyjdzie. Często głęboka wiara wystarczy.

Bardzo często to nie o efekt chodzi, tylko o zrozumienie lekcji.

Niektórzy zapominają też o samym mechanizmie ziemskich spraw, że jakkolwiek informację zmienić łatwo. Zasiane ziarno, aby wydało owoc, potrzebuje jednak czasu, aby zakiełkować, wzejść, wzrosnąć itd. Czemu zatem w stosunku do siebie jesteśmy tak niecierpliwi i nielogiczni?

Wiem, że najtrudniej pomóc sobie. Ciągle też łapie się na sprawdzaniu, przyśpieszaniu. Też czasem czuję, że drepczę w kółko. Ale najczęściej przychodzi ktoś z wiadomością, zdaniem kluczem, dzięki któremu wskakuję w nurt dalszych zmian na dobre. Postrzegam wówczas, że to nie koło a spirala i swój problem rozwiązałam na wyższym poziomie, bo ciągle pnę się w górę. Gdzie mnie zaprowadzi? Nie wiem. Nie ma to już znaczenia. Najbardziej liczy się TU I TERAZ i to jak czuję się w danym momencie.  Pewność samostanowienia i to, że moje centrum dowodzenia jest w mojej głowie. Wszystko zależy ode mnie. Zamawiam, proszę i czekam na urzeczywistnienie… A każdego dnia jestem wdzięczna, za to co otrzymuję!

I co prawda głową muru nie da się przebić, ale kiedy zmienia się sposób myślenia i postrzegania samego siebie, wówczas przychodzi wiadomość: ten mur istnieje tylko w Twojej głowie i sam/ sama go postawiłeś…

Wiara w moc samokreacji, akt wolnej woli, wystarczą. A potem zostaje tylko poczekać, aż mur sam się rozpuści…

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *